poniedziałek, 21 grudnia 2015
Marysia
Maria była osobą, która sprawiała, że wystarczał jeden wzrok, jedno małe spojrzenie wysłane w jej kierunku, aby zostawiła niezmazywalny ślad w głowie osoby, która tego doświadczała. Jej radość, jej wszechobecna aura wprawiała wszystkich w stan szczęścia i niezahamowanej potrzeby przebywania z nią. Jak często to się zdarzało wie tylko sama Maria. Gdzie spotkamy Marysie? Przede wszystkim wśród ludzi. Wśród zwierząt, wśród drzew, wśród wszystkiego co pozytywne. W restauracji, w kawiarni, w sklepie, w kwiaciarni. Tam gdzie mili ludzie tam Maria. Lecz są dni, kiedy Marii nie spotkamy tam gdzie ludzie. Są dni, kiedy jedyną osobą, która spotyka Marie jest sama Maria. Są to dni, kiedy jesienne liście opadają z drzew w rytm najsmutniejszych piosenek. Są to dni, w których psy przestają szczekać, a dzieci płakać. Są to dni kiedy Słońce chowa się za chmurami, aby wdać się w pasjonujący romans z Księżycem. Są to dni, w których nawet najbardziej wierni wątpią i schodzą z właściwej drogi aby odpocząć od ludzi, odpocząć od siebie, odpocząć od życia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz